Ta sama modelka co wcześniej, ale w nieco innym wydaniu, a mianowicie glamour’owym. Bonusowo dorzucam fotki z „zaplecza”.









A to efekt końcowy:



A teraz coś z zupełnie innej beczki.


Zapowiadany ciąg dalszy – cyfrowy. Cyfra ma to do siebie, że pozwala fotografowi się „wyszaleć”. Chyba dlatego jeszcze jej używam. Zapraszam do oglądania.





